Pierwsze dni września to czas gdy zmuszeni jesteśmy do porzucenia wakacyjnego stylu życia i powrotu do dużej liczby obowiązków. Więcej klientów, goniące nas zobowiązania i coraz krótsze dni sprawiają, że niektórych dopada przygnębienie i problemy z poradzeniem sobie w pełnej obowiązków rzeczywistości. Zapraszamy do przeczytaniu wywiadu Michała Kaczmarka z Joanną Michalak z Pracowni Coachingu MORE.

 

Teoretycznie z początkiem września najbardziej zmienia się rzeczywistość życiowa uczniów wracających do szkoły. Czy dorośli również odczuwają koniec wakacji i początek intensywniejszego zawodowo sezonu jesiennego? Czy bywa to źródłem problemów?

Dorośli tak jak dzieci mogą odczuwać, że koniec wakacji to początek intensywniejszego zawodowo sezonu jesiennego. Jednak dorośli, w odróżnieniu od dzieci, mają ogromny wpływ na to, jak będzie ten powrót wyglądał. Czy powrót bywa źródłem problemów? Pewnie bywa. Jeśli okres wakacyjny nie został przeznaczony na realny, dobry wypoczynek. Jeśli nasze nastawienie do spraw zawodowych nie jest najlepsze. Jeśli nie lubimy ludzi, z którymi współpracujemy. Jeśli mamy poczucie, że ogrom czekających na nas obowiązków nas przytłacza. Wtedy powrót do intensywnej pracy bywa problemem. 

 

Ile może zająć wdrażanie się przedsiębiorcy w tryb wytężonej pracy po sezonie wakacyjnym i czy jest to coś do czego można się przygotować?

Jeśli założymy, że przedsiębiorca wraca do zadań, które sprawiają mu radość lub stanowią wyzwanie. Jeśli wraca do ludzi, których szanuje i lubi, to raczej przygotowanie nie jest mu potrzebne. A wejście w tryb wytężonej pracy będzie naturalnym procesem. Jeśli jednak jest inaczej, to może warto następnym razem coś zmienić, aby tak nie było?

 

Co jest lepszym czynnikiem mobilizującym do pracy - odpowiednio przygotowany harmonogram pracy czy może goniące deadline, które pewnie w wielu branżach we wrześniu będą dużym problemem?

Powiem otwarcie - nie ma jednego najlepszego czynnika mobilizującego do pracy.  Jednych mobilizują dobrze przygotowane harmonogramy. Inni lubią goniące deadline, bo stanowią wyzwanie. Są też tacy, którzy lubią działać „na bieżąco” oraz tacy, dla których największą mobilizacją będą fajni ludzie i atmosfera w pracy. Jeśli odpowiedni pracownicy zajmują się tym, do czego mają predyspozycje to wrzesień i goniące deadline nie muszą być problemem.  Jeśli my sami zastanowimy się nad własnymi czynnikami, które nas mobilizują do pracy, to jesteśmy już w dobrym punkcie aby z energią do tej pracy powrócić.

 

Co jest największym problemem przedsiębiorców i menadżerów jeżeli chodzi o powrót do standardowego wymiaru pracy? To bardziej kwestia koncentracji? Chęci odpoczynku? A być może powroty do pracy byłyby łatwiejsze gdyby większość menadżerów stosowała zasady work life balance i nie byłoby tak gigantycznych różnic między urlopem, a sezonem pracy?

Myślę, że ten czas powrotu do pracy po okresie wypoczynku nie jest łatwy. Pamiętam moje powroty z urlopu do pracy i zawsze wiązały się one z tzw. przynajmniej tygodniowym okresem przejściowym. Ogrom zadań, które czekały na mnie po powrocie do pracy był bardzo duży. Radziłam sobie tworząc harmonogram działań i to pozwalało mi powoli przejść w tryb codziennej pracy. Najważniejsze w tym dla mnie było to, że dawałam sobie czas i też o ten czas prosiłam, aby wrócić do normalnego trybu. Co do zasady work life balance. Równowaga jest ważna lecz nie dzieliłabym czasu na pracę i wypoczynek po połowie. Bywa to nieosiągalne i może powodować frustrację.  Moim zdaniem work life balance to bycie na 100% w pracy  i na 100% poza pracą. Nieważne ile czasu spędzam w pracy a ile wypoczywam. Liczy się jakość tego czasu, zwłaszcza tego przeznaczonego na wypoczynek. Oznacza to, że jeśli jestem w pracy, to swoje zadania wykonuję  maksymalnie najlepiej jak potrafię. Tak na te 100%.  Jeśli mam czas wolny, to nic innego nie zaprząta mi głowy. Wypoczynek jest wtedy najważniejszy i „nicnierobienie” konieczne.

 

Czy nadal zdarzają się przedsiębiorcy, którzy wcale nie biorą urlopów albo na urlopach pracują? To by oznaczało, że wrzesień nie jest dla nich straszny, ale z drugiej strony trudno spodziewać się by taki przedsiębiorca był wypoczęty i kreatywny.

Wszyscy przedsiębiorcy z którymi współpracuję biorą urlopy. Zdarza im się oczywiście na tych urlopach pracować, ale są to nagłe sytuacje. Coraz mniej jest takich sytuacji, że przedsiębiorca nie wyobraża sobie zostawić firmę i pojechać na urlop. Pewnie jest to kwestia zaufania czy tendencja do tzw. mikro zarządzania. Wypoczęty przedsiębiorca to naprawdę lepszy biznes. Nie chodzi tylko o kreatywność, ale witalność, energię i dobre decyzje. 

 

Porady dla przedsiębiorców w tym temacie - jak radzić sobie z jesienną chandrą i zmianą sezonu z lżejszego na taki wymagający od nas większego zaangażowania i działania?

Porady to nie jest moja najmocniejsza strona. Ja wolę pytać, co dany przedsiębiorca może zrobić aby jesienna chandra go nie dopadła. Sama jestem morsem i cały rok jeżdżę na rowerze, więc mogę być tylko przykładem, że pora roku ani pogoda nie ma znaczenia. Ważne jest nastawienie i szukanie rozwiązań oraz dostrzeganie pozytywnych stron otaczającej nas rzeczywistości. Nie zabraknie wtedy ani zaangażowania ani chęci do działania.

DANA2 1100x25019415