fbpx

SZYMON HOŁOWNIA baner

 

7MKM baner 1150x250px pg1 20180701

 

1792 godziny rocznie – tyle pracuje Polak według danych OECD Polska. Plasuje nas to w pierwszej dziesiątce najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Pracujemy ponad miarę, angażujemy się w pracę bardziej niż powinniśmy, a na dodatek często naruszamy tzw. „Work-life Balance” pozwalając sobie na pracę w domu i poza standardowymi godzinami. Czy pracoholizm jest więc narodową cechą Polaków? Taka teza byłaby zbyt daleko idąca, ale warto przypomnieć, że kiedy w naszym życiu pracy jest za dużo, to również nie wpływa to dobrze na nasze życie.

Najpierw z przyjemności, potem z odpowiedzialności, na koniec z przymusu. Jaka jest droga do pracoholizmu?

   Jak twierdzą psycholodzy – pracoholizm, to nie jest ilość spędzanych godzin przy biurku czy w zakładzie pracy, a to jak o naszych obowiązkach myślimy i jaką część naszego życia poza pracą na nie poświęcamy. Ktoś może pracować 8 godzin w biurze, ale zabierać część pracy do domu i spędzać tam kolejne godziny w tabelkach, dokumentach i rozliczeniach. Część pracoholików zabiera pracę na urlop, inni odpisują na maile i wiadomości w weekendy, a jeszcze inni, czują, że brak ciągłej dyspozycyjności spowoduje, że przestaną być atrakcyjni dla swoich pracodawców i stracą zatrudnienie, to powoduje, że biorą na siebie więcej obowiązków niż są w stanie udźwignąć.

    Czy sympatia do swojej pracy jest zła? Wręcz przeciwnie, zaangażowany pracownik to skarb i to świetnie, że ktoś lubi swoją pracę. Problem powstaje gdy, ktoś pracuje tak wiele, że nie ma czasu na posiłki, sen, na spędzanie czasu z przyjaciółmi i rodziną. Człowiek najpierw pracuje więcej z chęci, potem z poczucia obowiązku, potem z konieczności. Sympatia do pracy znika, bo pracoholik czuje uciekające mu przez palce życie, czuje się przemęczony, a jednocześnie nie potrafi pracować mniej, bo spirala oczekiwań wobec jego osoby jest na tyle mocno rozkręcona, że każde spowolnienie tempa nie pozostaje bez komentarza. Finalny efekt jest taki, że pracoholik może wypalić się zawodowo, niszczyć swoje relacje z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami oraz popełniać więcej błędów, gdyż tempo i intensywność jego pracy, nie będzie pozwalać na odpowiednią weryfikację zadań.

   12 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Pracoholizmu – to idealna okazja do tego żeby zwrócić uwagę przedsiębiorców na fakt, że pracujemy wiele, czasami zbyt wiele. Nie jest przypadkiem, że taki dzień przypada na środek wakacji. Pracoholicy często rezygnują z urlopów, a to może być jedną z przyczyn jeszcze szybszego wypalenia zawodowego.

 

1992 godziny rocznie w pracy. W Europie nie mamy konkurencji!

   Jak podaje portal money.pl powołując się na badania OECD Polska, przeciętny Polak w 2018 roku spędził w pracy 1792 godziny – czyli o 58 godzin więcej niż średnio w krajach OECD. Najwięcej czasu na aktywność zawodową poświęcają Meksykanie (2148 godzin rocznie) i mieszkańcy Kostaryki (2121 godzin). Z krajów europejskich wyprzedzają nas jedynie Rosja (1972 godziny) i Grecja (1956 godzin). Na drugim końcu skali znalazły się Niemcy z wynikiem 1363 godziny. Zaraz obok pojawiają się Dania, Norwegia i Holandia.

   Czy ilość godzin spędzonych w pracy przedkłada się na pracoholizm Polaków? W dużej mierze tak, choć sprawa jest bardziej złożona. Pracoholizm to uzależnienie psychiczne, objawiające się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy, kosztem innych elementów życia codziennego, badanie OECD Polska nie wskazuje czy ilość godzin, która została wyliczona wynika z konieczności czy z pewnej dobrowolności do podejmowania pracy w godzinach nadliczbowych. Warto wspomnieć, że pracoholik nie jest zmuszany przez osoby zewnętrzne do wykonywania większej ilości pracy, on samodzielnie wywiera na sobie taką presję i odczuwa przyjemność z faktu, że pracuje. Oczywiście, przyjemność ta, z czasem może przerodzić się w negatywne reakcje, łącznie z bólem somatycznym w przypadku osób mniej odpornych na stres. Jak pokazują badania, problem pracoholizmu dotyczy głównie osób posiadających własne firmy i będących w wieku produkcyjnym, leczy się to psychoterapią, ostatecznie farmakologicznie.

 

Specjaliści: za bardzo chcemy mieć wszystko pod kontrolą

   W ubiegłym tygodniu na portalu Północnej Izby Gospodarczej ukazał się wywiad ze specjalistami z Pracowni Szkoleń i Coachingu MORE, którzy przyznali, że pracoholizm jest coraz poważniejszym problemem w polskim społeczeństwie. Niestety, nadal jest ignorowany przez zarówno menadżerów jak i kadrę zarządzającą w firmach: - Wielu menadżerów lub szefów charakteryzuje się tym, że lubi mieć wszystko pod kontrolą. Kiedy jesteśmy na miejscu to mamy kontrolę i wpływ, o wszystkim decydujemy i wszystko wiemy. Takie osoby muszą być ciągle na bieżąco, a jak są gdzieś daleko to czują, że tracą równowagę. Takie działanie może prowadzić do pracoholizmu, a według WHO jest to już choroba. Jest to obsesyjna potrzeba pracy, są osoby, które nie potrafią zrezygnować z pracy, nie chcą iść na urlop, nie mogą znieść myśli, że nie pracują – mówi Joanna Michalak, coach i trener.

   - Przedsiębiorcy, który jest pracoholikiem, zdecydowanie zawęża się pole widzenia. To oznacza, że skupia się na zadaniach, a gubi ludzi, emocje, przestaje dbać o otoczenie dookoła. Pracoholik nie czuje już, że praca jest dla niego przyjemnością, a czuje odpowiedzialność, stres i wieczne nerwy. Praca jest obowiązkiem, a nie pasją. Ostatecznym sygnałem są problemy zdrowotne i kłopoty z funkcjonowaniem społecznym – dodaje Joanna Michalak.

ciekawi

konsultacjelean27042018

pfp27042018a