Wiadomości gospodarcze
Debiut Facebooka. Zuckerberg w dziesiątce najbogatszych
Debiut Facebooka. Zuckerberg w dziesiątce najbogatszych
Największy na świecie serwis społecznościowy szykuje się na giełdę i może być wart 100 mld dolarów. Jego 27-letni założyciel znajdzie się w pierwszej dziesiątce najbogatszych ludzi świata obok Billa Gatesa, Warrena Buffetta i magnatów starej ekonomii.
"Nikt nie myślał, że powstanie z tego firma. Chodziło o misję społeczną: uczynić świat bardziej otwartym i połączonym" - tak w liście do potencjalnych inwestorów pisze Mark Zuckerberg, szef i założyciel Facebooka.
O to, czy rzeczywiście świat otworzył się dzięki Facebookowi, spór toczą i socjologowie, i eksperci od technologii. To, o co się nikt nie spiera, to fakt, że powstała wielka firma. Zatrudnieniem (około 3 tys. osób) ani przychodami (3,7 mld dol.) Facebook nie imponuje - nawet gasnąca gwiazda internetu - Yahoo! - w zeszłym roku miała wyższe wpływy, o Google nie wspominając. Choć przyznajmy, że rentowność jest wysoka - zysk Facebooka wyniósł w 2011 r. miliard dolarów.
Ale w sieci Facebook to potęga. Gdyby był państwem, ustępowałby jedynie Chinom i Indiom. Z Facebooka korzysta blisko 850 mln osób z całego świata. I to namiętnie - ponad połowa loguje się w serwisie codziennie, blisko połowa za pomocą komórki sprawdza, co piszą znajomi. "Nawet jeśli nasza misja brzmi ambitnie, zaczyna się skromnie: od relacji pomiędzy dwiema osobami" - pisze w liście Zuckerberg. Takich relacji jest już ponad 100 mld. O Facebooku i jego założycielu powstał nawet oscarowy film "The Social Network".
Zuckerberg wskoczy do dziesiątki najbogatszych ludzi świata, bo jego udziały w serwisie będą warte prawie 30 mld dol. Znamienne jest to, w jakim towarzystwie znajdzie się 27-latek z Nowego Jorku. Obok będzie miał dwóch potentatów informatycznych - Billa Gatesa i Larry'ego Ellisona (założyciela Oracle). Telekomunikacyjnego magnata Carlosa Slima, najsłynniejszego inwestora świata Warrena Buffetta, potentatów luksusowych marek Bernarda Arnaulta i Amancio Ortegi czy stalowego Lakshmi Mittala. I w końcu przedstawiciela klasycznego imperium starej ekonomii: brazylijskiego multimiliardera Eike'a Batisty (m.in. górnictwo, budowa statków, logistyka, turystyka).
Źródło: Gazeta Wyborcza
Cały artykuł można przeczytać tutaj.








