baner20lecie11102017

 

 

 


Oczekiwania były duże, ale wszystko zepsuła pogoda – sezon letni w Polsce trudno nazwać rekordowy jeżeli chodzi o przychody. Lepiej wygląda sytuacja w biurach podróży, które sprzedawały dużo wycieczek zagranicznych. Zapytaliśmy o zdanie przedstawicieli biur podróży zrzeszonych w Północnej Izby Gospodarczej.

- W zeszłym roku odnotowaliśmy rekordowe rezerwacje nad Bałtykiem, w tym roku obserwujemy pewną zmianę. Sytuacja geopolityczna się nieco umiarkowała i to spowodowało, ze mieszkańcy byli bardziej zainteresowani wczasami zagranicą. Hiszpania, Chorwacja i Grecja cieszyły się największym zainteresowaniem. Mniej klientów było chętnych by jechać do Turcji czy do Egiptu. Zauważamy, że kierunki zagraniczne wróciły do gry. Jakie były argumenty? Przede wszystkim pogoda. Argument gwarancji pogody był obecny. Druga sprawa to cena. Za porównywalne pieniądze jak nad Bałtykiem można wypocząć zagranicą, z tym, że w Hiszpanii czy w Grecji mamy małe prawdopodobieństwo, że pogoda nie będzie dopisywać – mówi Monika Stec z Biura Podróży AS. - Klienci zwracają uwagę na kryterium bezpieczeństwa. W poprzednich sezonach Turcja czy Egipt były w czołówkach zainteresowania klientów. Gdy doszło do zdarzeń terrorystycznych te zainteresowanie mocno spadło. Nie zmienia to faktu, że wyjazdy te również są realizowane. Kraje europejskie w których doszło do incydentów terrorystycznych nadal cieszą się zainteresowaniem. Zaniepokoił nas zamach w Barcelonie, okazało się jednak, że nie anulowano żadnych rezerwacji – dodaje Monika Stec. - Za nami bardzo dobry sezon. Największym zainteresowaniem w naszym biurze podróży cieszyły się takie kierunki jak Grecja, Hiszpana, Włochy, ale i Wyspy Kanaryjskie. Co do kierunków dalszych, oczywiście strach jest, ale nadal odnotowujemy zainteresowanie przykładowo Egiptem. W sierpniu ruch turystyczny był trochę mniejszy, ale co ciekawe we wrześniu następuje odbicie. Powiedziałabym nawet, że we wrześniu popularność wyjazdów zagranicznych jest większa niż w sierpniu – mówi Karolina Eliasz z Biura Podróży Jaguar Travel.

Przed wakacjami mówiono, że sezon wakacyjny będzie turystycznie najlepszym sezonem od lat. Okazało się jednak, że rekordów nie ma. Sezon był dobry, ale zdecydowanie poniżej oczekiwań przedsiębiorców z branży gastronomicznej oraz hotelarskiej. Jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy? - Rzeczywiście pogoda w tym roku nie była łaskawa dla turystów na Pomorzu Zachodnim. Otrzymywałem sygnały na początku sezonu, że obłożenia były niższe niż oczekiwano. Nie dramatyzowałbym jednak, bo przywiązanie do polskiego morza pozwoliło przeżyć ten trudniejszy sezon. Przedsiębiorcy żyjący z turystyki mieli okazję do zarobku, a wakacje udowodniły, że jesteśmy w turystyce w czołówce w skali ogólnopolskiej. Oferowaliśmy nie tylko Morze Bałtyckie, ale i wielkim zainteresowaniem cieszyło się Pojezierze Drawskie czy wydarzenia takie jak Festiwal Słowian i Wikingów czy oczywiście zlot Żaglowców The Tall Ship Races 2017 – mówi Damian Greś, Dyrektor Wydziału Turystyki i Gospodarki Urzędu Marszałkowskiego. Zlot Żaglowców należy uznać nie tylko za frekwencyjny, ale i gospodarczy sukces miasta. Ponad 2 miliony turystów to poważne zasilenie kasy gminy oraz przedsiębiorców, którzy korzystają na obecności turystów w regionie.